Radosław Sikorski zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, by nie blokował podpisanego w Londynie traktatu o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności, a sprawę odniósł do katastrofy smoleńskiej z 2010 roku. W środę dokument podpisali premier Donald Tusk i szef brytyjskiego rządu Keir Starmer.
Traktat z Wielką Brytanią
Umowa zakłada realizację wspólnych projektów technologicznych i wojskowych. Według Ośrodka Studiów Wschodnich kooperacja z Brytyjczykami ma przynieść korzyści polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Polska przeznacza obecnie na armię około 4 proc. PKB.
Wejście w życie umowy tego typu wymaga ratyfikacji, czyli zatwierdzenia przez głowę państwa. Karol Nawrocki, sprawujący urząd Prezydenta RP po wyborach w 2025 roku, zapytany o swoje zamiary wobec traktatu, odpowiedział zachowawczo.
Nie powiem oczywiście, co z nim zrobię, ponieważ muszę się zapoznać z tymi sprawami. Ale myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane — powiedział Nawrocki na konferencji prasowej.
Prezydent dodał, że najpierw musi zapoznać się z dokumentem.
Ja oczywiście się zagłębię, zrobię wszystko, co będzie dobre dla bezpieczeństwa Polski i dla współpracy z naszymi sojusznikami — zaznaczył.
Donald Tusk odpowiedział na te słowa w TVN24.
Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować traktat poprzez na przykład brak podpisu prezydenta, traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski, też Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim bezpieczeństwo Polski — ocenił szef rządu.
Apel Sikorskiego
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skierował do prezydenta publiczny apel, zarzucając mu naruszanie równowagi ustrojowej.
System, w którym prezydent będzie blokował ileś procedur państwowych, a potem pół Polski ma do niego pielgrzymować, żeby zrobił to, co jest jego obowiązkiem, jest szkodliwe dla państwa. To niebezpieczne — podkreślił podczas konferencji prasowej.
Następnie szef MSZ odniósł się do katastrofy z 2010 roku.
Był już taki prezydent, który uzurpował sobie prawo do podejmowania decyzji, które nie leżały w jego kompetencjach. Prezydent jako pasażer samolotu rządowego nie decyduje o tym, jak pilotować ten samolot. Był już prezydent, którego proszono — mimo że nie miał takich kompetencji — o zgodę na wybranie lotniska zapasowego. I on tej decyzji na czas nie podjął. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. I prosiłbym prezydenta Nawrockiego, aby nie szedł tą drogą — powiedział Sikorski.