Nawrocki składa drugi wniosek o referendum ws. polityki klimatycznej UE. Senat zdecyduje 5–7 sierpnia

Karol Nawrocki złożył w czwartek 23 lipca drugi wniosek o referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Prezydent skierował do Senatu nowe pytanie, pozbawione ocennych sformułowań, po tym jak w maju izba wyższa odrzuciła jego pierwszą propozycję.

Nowe pytanie w Senacie

Proponowane przez prezydenta pytanie brzmi: „Czy jest pan/pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej UE”.

O złożeniu dokumentu Nawrocki poinformował sam.

— Przed wyjazdem do Dębicy złożyłem drugi wniosek o referendum w sprawie zielonego ładu — wyjaśnił prezydent, dodając, że pytanie jest proste i niczego nie sugeruje.

W maju głowa państwa chciała, by Polacy odpowiedzieli na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Senat ten wniosek odrzucił, uznając pytanie za tendencyjne i zawierające tezę. Przeciwnicy referendum przekonywali, że głosowanie nie jest potrzebne, bo rząd sam wynegocjuje w Brukseli rozwiązania korzystne dla Polski.

Zgodnie z konstytucją referendum zostanie zarządzone, jeśli poprze je bezwzględna większość senatorów przy obecności co najmniej połowy ustawowego składu izby. Najbliższe posiedzenie Senatu zaplanowano na 5–7 sierpnia.

Spór o rewizję systemu ETS

Wniosek to reakcja na przedstawioną przez Komisję Europejską propozycję rewizji systemu handlu emisjami. Zdaniem Kancelarii Prezydenta ETS, który działa od ponad dwóch dekad, pozostaje najbardziej kosztownym elementem unijnej polityki klimatycznej. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker uznał brukselskie zmiany za pozorne.

— Zapowiadana „łagodniejsza ścieżka redukcji” nie zmienia kierunku polityki — oznacza jedynie wolniejsze zwiększanie obciążeń dla przedsiębiorstw. Gorset regulacyjny nie staje się luźniejszy, lecz będzie zaciskał się nieco wolniej. To nie jest ulga. To jedynie odroczenie problemu — napisał.

Kancelaria podpiera tę ocenę liczbami. Komisja proponuje około 10 mld euro ulg dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku, tymczasem koszt wygaszenia darmowych uprawnień dla samej polskiej gospodarki szacuje się na około 13 mld euro do 2034 roku. W sobotnim wpisie na platformie X Szefernaker zwrócił się wprost do senatorów.

— Tym razem Senat nie zasłoni się „tezą” w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie — napisał.

Rząd ocenia reformę odwrotnie

Inaczej propozycję Komisji ocenia rząd. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska uznała ją za zmianę dotychczasowego kursu.

— Po raz pierwszy jak widzimy, Komisja Europejska potrafiła cofnąć się, zrobić krok wstecz i zaproponować rewizję dyrektywy ETS, która nie zaostrza przepisów prawa, ale łagodzi de facto wpływ tego systemu na kraje członkowskie, ich gospodarkę, życie ludzi — stwierdziła.

Bruksela chce, by państwa Unii przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację, i zapowiedziała zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku. Stanowisko w sprawie referendum poznamy po sierpniowym głosowaniu w Senacie.