Piotr Kuczyński o finansach Polski: w perspektywie dekady dług może sięgnąć 107 proc. PKB
Prognozowany dług publiczny Polski ma wynieść w 2026 r. 65,1 proc. PKB, czyli powyżej konstytucyjnego progu ostrożnościowego ustalonego na 60 proc. Główny analityk Xelion Piotr Kuczyński w rozmowie z „Faktem” wiąże ten wzrost przede wszystkim ze zwiększonymi wydatkami na obronność i utrzymującymi się kosztami programów socjalnych.
Kuczyński przypomina prognozę z tegorocznego Monitora Zrównoważonego Zadłużenia Unii Europejskiej, według której w ciągu najbliższych 10 lat zadłużenie Polski wzrośnie z około 65 proc. PKB do 107 proc.
— To już naprawdę bardzo poważny stan — ocenia analityk.
Jak zaznacza, większość państw Unii ma dziś wyższy poziom zadłużenia w relacji do PKB niż Polska. Średnia unijna przekracza 80 proc., a w Polsce wynosi sześćdziesiąt kilka procent, dlatego — jego zdaniem — politycy zachowują spokój.
— Dziś w dużej mierze zakrywamy oczy i uszy, udając, że problem nie istnieje. Kolejne rządy wychodzą z założenia, że jeśli coś złego ma się wydarzyć, to najlepiej dopiero po zakończeniu ich kadencji — mówi Kuczyński.
Spowolnienie wzrostu i droższe kredyty

Analityk nie podziela najbardziej pesymistycznych scenariuszy. — Nie spodziewam się gwałtownych perturbacji w ciągu trzech lat, jak twierdzi prof. Kołodko. Ale w perspektywie dekady, jeśli utrzymany zostanie obecny kurs, ryzyko będzie już bardzo realne — wskazuje. W przyszłym roku spodziewa się spowolnienia wzrostu PKB; niektóre prognozy mówią o spadku z 3,5 proc. do 2,7 proc.
— Wyższe zadłużenie oznacza zwykle wyższe stopy procentowe i droższe kredyty. W połączeniu z presją inflacyjną Rada Polityki Pieniężnej może być zmuszona do dalszego podnoszenia stóp, co byłoby bardzo niekorzystnym scenariuszem dla Polaków — mówi Kuczyński.
Dodatkowym wyzwaniem dla rynku pracy będzie według niego rozwój sztucznej inteligencji, a problem ten dotyczy nie tylko Polski, lecz całego świata.
Zbrojenia, rezerwy i 800 plus
Pytany o rozwiązania, Kuczyński wskazuje na większą dyscyplinę wydatkową. — Należy się zbroić, to nie ulega wątpliwości, ale nie wolno wydawać pieniędzy bez opamiętania — stwierdza i proponuje rozważenie częściowego wykorzystania rezerw walutowych na zbrojenia, co mogłoby ograniczyć skalę zadłużenia.
Analityk przygląda się też programom socjalnym. — Pozbawione sensu jest to, że osoby zarabiające kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie również otrzymują 800 plus — mówi. Zastrzega jednak, że ograniczenie świadczeń dla najzamożniejszych objęłoby jedynie kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy osób i nie wpłynęłoby istotnie na kondycję budżetu państwa.