Poseł Jarosław Sachajko wezwał z mównicy sejmowej Donalda Tuska do dymisji 9 czerwca 2026 roku, po tym jak na ogłoszonej dzień wcześniej liście 33 nowych ambasadorów Unii Europejskiej i 7 zastępców szefów misji nie znalazł się żaden Polak. Listę przedstawiła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas.
Sachajko nawiązał do słów premiera z expose wygłoszonego 12 grudnia 2023 roku, na chwilę przed zaprzysiężeniem rządu, kiedy Tusk przekonywał, że nikt w Unii Europejskiej go nie ogra. Premiera nie było na sali podczas wystąpienia.
— Panie Marszałku, nieobecny Panie Premierze, składam wniosek o przerwę i informację Premiera, czy został ograny, czy został wysłany do wagonu drugiej klasy i nie grał. W 2023 roku Premier obiecywał, że naprawdę nikt go nie ogra w Unii Europejskiej — to sprawdzamy — mówił poseł opozycji.
Lista zarzutów wobec rządu

Sachajko przeszedł do wyliczania konkretnych decyzji płynących z Brukseli.
— Pakt migracyjny przepchnięty, Mercosur przepchnięty, przemysłowy handel z Ukrainą przepchnięty, niekonstytucyjny SAFE o 10 proc. droższy niż obiecaliście. A w kolejce czekają drastyczne ograniczenia bezpłatnych certyfikatów ETS oraz ograniczenie pieniędzy dla rolników. A teraz Komisja Europejska mianowała 33 ambasadorów. Nie ma w nich żadnego Polaka. Przypomnę Państwu, że za rządów premiera Morawieckiego Komisja Europejska nominowała trzech Polaków jako ambasadorów — wyliczał.
— Panie Premierze, hurtowo sprzedaje Pan bezpieczeństwo, przyszłość i niepodległość Polaków. Dla dobra Polaków proszę podać się do dymisji — wezwał.
Reakcja Konfederacji
Dzień wcześniej, 8 czerwca, do braku Polaków na liście odniósł się na platformie X Krzysztof Bosak z Konfederacji.
Ogłoszono listę nominacji 33 ambasadorów Unii Europejskiej i 7 zastępców szefów misji. Na liście nie ma ani jednego Polaka. Rząd Donalda Tuska pod fasadą bufonady i przekonania o własnej wielkości ukrywa głęboką niekompetencję w polityce unijnej. W Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych swoje pozycje wzmacniają nie tylko Niemcy i Francuzi, ale także Czesi i Maltańczycy — napisał Bosak.
Według niego brak polskich przedstawicieli w takim pakiecie nominacji oznacza przegraną rywalizację o wpływy wewnątrz unijnych struktur i utratę okazji do oddziaływania na unijną politykę wobec państw trzecich.