USA wpadły w pułapkę? Iran „celowo wyskalował konflikt”. Ekspert: „Możemy zapłacić za błąd Trumpa”

Stany Zjednoczone stoją przed wyzwaniem, jakiego dotąd nie doświadczyły – ich zasoby wojskowe są rozciągnięte do granic możliwości. Jednoczesne zaangażowanie w pomoc Ukrainie, działania odstraszające Chiny na Indo-Pacyfiku oraz aktywne operacje na Bliskim Wschodzie wystawiają na próbę amerykańską logistykę i przepustowość militarną. Co więcej, nawet 60% Amerykanów nie popiera takiej polityki zaangażowania. Dla Polski i wschodniej flanki NATO problem ten przestaje być jedynie zagadnieniem teoretycznym – to twarda rzeczywistość, która wymusza rewizję obecnej strategii bezpieczeństwa narodowego. Ekspert Wojciech Kittel z kanału Strategy&Future podkreśla, że sytuacja ta jest bardzo poważna.

  • Realne zagrożenie dla wsparcia Europy płynnością i tempem działań wynika z drenażu amerykańskich magazynów
  • Strategia Iranu polega na celowym rozpraszaniu zasobów USA poprzez wymuszanie asymetrycznych działań obronnych w całym regionie Bliskiego Wschodu
  • Obecny brak klarownego politycznego celu wobec Iranu zmusza Stany Zjednoczone do działań destabilizacyjnych w samej Republice Islamskiej, na przykład przez aktywizację Kurdów

Drenaż magazynów amerykańskich a realia produkcyjne

Obecnie amerykańska Baza Przemysłu Obronnego (Defense Industrial Base) odczuwa największy od zakończenia zimnej wojny nacisk logistyczny. Fakt, że Pentagon musi równocześnie uzupełniać dostawy miliardów sztuk sprzętu dla Ukrainy i utrzymywać gotowość bojową na Pacyfiku, sprawia, iż otwarcie kolejnego frontu na Bliskim Wschodzie wykracza poza produkcyjne możliwości Stanów Zjednoczonych. Wojciech Kittel nie owija w bawełnę i wskazuje skalę problemu:

– Takie ryzyko zawsze istnieje i trzeba je traktować jako realne wyzwanie strategiczne, które należy aktywnie zarządzać poprzez budowę własnego – polskiego – systemu odstraszania. Drenaż magazynów amerykańskich w ostatnich latach jest skutkiem równoczesnych dostaw do Ukrainy, operacji na Bliskim Wschodzie oraz koncentracji na Indo-Pacyfiku. To z kolei powoduje rozciągnięcie zdolności wojskowych i produkcyjnych USA. Wystarczy spojrzeć na produkcję myśliwców F-35 – które finalnie trafiają do siedemnastu państw. Na skutek planów Lockheed Martina zdolność produkcyjna zostanie zwiększona do około 20 sztuk rocznie.

Irańska taktyka rozłożenia sił i jej wpływ na USA

Aktualny kryzys na Bliskim Wschodzie to nie jedynie lokalny konflikt. Irańska strategia to precyzyjnie zaplanowana kampania mająca na celu osłabienie amerykańskich zdolności logistycznych oraz militarnych. Teheran zmusza siły zachodnie do zużywania ogromnej liczby zasobów na neutralizację licznych, masowo produkowanych bezzałogowców. Jak wyjaśnia Kittel:

– Iran celowo wyskalował konflikt tak, aby rozproszyć amerykańskie zasoby poprzez uderzenia na infrastrukturę w całym regionie. Ataki dronów Shahed na instalacje energetyczne, porty czy lotniska pokazują, że infrastruktura wydobycia i transportu węglowodorów to wyjątkowo wrażliwe cele. Z perspektywy Waszyngtonu wymaga to utrzymania rozbudowanej obrony przeciwlotniczej, co z kolei wzmacnia zaangażowanie USA w regionie. W zeszłym roku państwa arabskie przelały na konta USA inwestycje o wartości przekraczającej bilion dolarów.

Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę przestrzeni powietrznej Bliskiego Wschodu ujawnia głęboki, strukturalny deficyt w strategii mocarstwowej. Operacje takie jak lotnicza akcja Midnight Hammer z 2025 roku potwierdzają technologiczną przewagę USA, lecz brakuje strategii długoterminowego zakończenia konfliktu. Wojciech Kittel wskazuje na istotny paradoks:

– Obecne działania pokazują, że Stany Zjednoczone dysponują zdolnościami precyzyjnych uderzeń, jednak problemem pozostaje brak klarownego politycznego celu. Obalenie władz Iranu jest mało prawdopodobne – konflikt jedynie jednoczy rządzący reżim. W praktyce Waszyngton może dążyć do destabilizacji sytuacji wewnętrznej, na przykład poprzez aktywizację Kurdów, co miałoby na celu rozciągnąć zaangażowanie przeciwnika i zmniejszyć bezpośrednie koszty USA.

Nawet jeśli okręty US Navy i baterie przeciwlotnicze US Army chronią instalacje sojuszników arabskich, gotowość bojowa USA pozostaje odległa od Europy o tysiące kilometrów, co wzmaga wyzwania po stronie NATO.

Wyzwania dla wschodniej flanki NATO

Z perspektywy Polski wpływ globalnego zaangażowania USA jest wyraźnym sygnałem do chłodnej analizy. Gdy najnowocześniejsze środki wojskowe amerykańskie patrolują rejon Zatoki Perskiej oraz osłaniają Polskę przed rosyjskimi dronami przekraczającymi granicę NATO, działają one na granicy swoich możliwości. Ekspert z kanału Strategy&Future zauważa bezpośrednie powiązanie teatrów operacji i ich konsekwencje:

– To punkt styczny między wschodnią flanką NATO a Bliskim Wschodem. W dobie wojny hybrydowej i ryzyka eskalacji militarnej kluczowe znaczenie mają amerykańskie zdolności produkcyjne, zarówno ofensywne, jak i defensywne. Jeśli są jednocześnie obciążone konfliktami na Bliskim Wschodzie i wsparciem Ukrainy, pojawiają się pytania o tempo i skalę wsparcia dla Europy w kryzysowych momentach.

Odpowiedzią na te problemy nie są polityczne zapewnienia, lecz budowanie zdolności do samodzielnego reagowania. Fizyka i matematyka przemysłu zbrojeniowego nie przebaczają – wyczerpanie zapasów amunicji czy części zamiennych oznacza wydłużenie czasu reakcji w kluczowych momentach konfliktu na wschodniej flance NATO. Kittel wprost stwierdza:

– Zarówno wschodnia flanka NATO, jak i region Zatoki Perskiej stają się testem wiarygodności USA jako gwaranta bezpieczeństwa oraz możliwości produkcyjnych amerykańskiego kompleksu zbrojeniowego. Obecnie zdolności te są niewystarczające, co uwidacznia drenaż magazynów. Przy obecnych taktykach asymetrycznych „osi autokracji” scenariusz paraliżu amerykańskiej logistyki jest wysoce prawdopodobny. Polska doktryna obronna nie może opierać się na założeniu natychmiastowej pomocy zza oceanu, lecz powinna konsekwentnie rozwijać własne, solidne zdolności uderzeniowe.