2300 zł dla każdego Polaka, ale zlikwidują te świadczenia. Sejm podjął decyzję ws. projektu
Idea wypłacania wszystkim obywatelom stałej kwoty pieniędzy, niezależnie od ich sytuacji życiowej czy zawodowej, od lat budzi gorące debaty wśród ekonomistów i opinii publicznej na całym świecie. Wizja comiesięcznego, bezwarunkowego świadczenia – trafiającego zarówno do prezesa banku, jak i osoby bezrobotnej – brzmi jak fabuła science-fiction. W Polsce pojawiła się jednak realna próba urzeczywistnienia tego konceptu.
Petycja o dochodzie podstawowym dla Polaków od 3. roku życia trafiła do Sejmu
Do Sejmu trafił dokument postulujący wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP) dla wszystkich obywateli od ukończenia trzeciego roku życia. Każdy z nich miałby otrzymywać co miesiąc 2333 złote brutto, co odpowiada połowie minimalnego wynagrodzenia w 2026 roku. Projekt przewidywał pilotaż programu w województwie śląskim – regionie potrzebującym wsparcia w związku z transformacją energetyczną i odchodzeniem od górnictwa.
Proponowany system miał działać przez 20 lat, czyniąc Polskę światowym pionierem testowania dochodu gwarantowanego. Kluczowym elementem był jednak „haczyk”: niemal całkowite zniesienie obecnych świadczeń społecznych, takich jak „800 plus”, „300 plus”, zasiłki dla bezrobotnych oraz trzynaste i czternaste emerytury, które miałyby stać się głównym źródłem finansowania nowej polityki.

Czym jest bezwarunkowy dochód podstawowy?
Podstawą BDP jest zasada, że państwo regularnie wypłaca obywatelom stałą kwotę pieniężną, bez względu na zatrudnienie czy dochody. Zwolennicy podkreślają, że w dobie rozwoju sztucznej inteligencji – wypierającej ludzi z rynku pracy – świadczenie to zapewni finansową poduszkę bezpieczeństwa. Umożliwiłoby adaptację do zmian, np. poprzez przekwalifikowanie.
Dodatkowo uprościłoby system pomocy społecznej, eliminując biurokrację związaną z weryfikacją świadczeń. W praktyce oznaczałoby to przejście od pomocy celowej do wsparcia powszechnego.
Opinia publiczna w Polsce: niewiedza i obawy
Według analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego aż 87% Polaków nie zna szczegółów koncepcji BDP, co utrudnia merytoryczną debatę. Po wyjaśnieniu założeń większość respondentów zaczynała popierać pomysł – pod warunkiem braku podwyżek podatków, wzrostu długu publicznego czy likwidacji obecnych świadczeń.
„Chcemy nowych benefitów, lecz nie rezygnując z tego, co już mamy” – to klasyczny paradoks dyskusji o dochodzie gwarantowanym.
2333 złote miesięcznie w zamian za likwidację świadczeń
Projekt ustawy, który w połowie 2025 roku trafił do sejmowych „zamrażarek”, zakładał wypłatę 2333 zł brutto miesięcznie każdemu Polakowi po ukończeniu trzeciego roku życia. Pilotaż miał objąć województwo śląskie. Wymagałby jednak likwidacji kluczowych programów socjalnych, zasiłków dla bezrobotnych i dodatkowych emerytur.
Taka zmiana przesunęłaby środki z grup potrzebujących ukierunkowanej pomocy – jak rodziny czy seniorzy – na powszechne świadczenie. Dane PIE wskazują, że największymi zwolennikami są młodzi ludzie i osoby bez stałych dochodów.
Sejm odrzuca projekt
Przeciwnicy BDP obawiają się spadku aktywności zawodowej i negatywnych skutków dla gospodarki. Badania pokazują jednak, że 73% Polaków nie porzuciłoby pracy nawet przy takim świadczeniu – traktując ją jako źródło nie tylko dochodu, ale i samorealizacji.
W kwietniu 2026 roku Sejmowa Komisja ds. Petycji jednogłośnie odrzuciła projekt, zamykając temat w polskim ustawodawstwie. Podobne inicjatywy odrzucono w Szwajcarii, Finlandii czy Niemczech – pilotaże poprawiły samopoczucie uczestników, ale nie wpłynęły znacząco na rynek pracy.
W warunkach wysokiego zadłużenia i sztywnych wydatków socjalnych program uznano za zbyt ryzykowny. Dyskusja o roli państwa w dzieleniu korzyści z postępu technologicznego z pewnością powróci.
Tradycyjne świadczenia pozostają
Na razie „800 plus”, emerytury i inne formy wsparcia są niezagrożone. Polacy nadal opierają się na nich oraz tradycyjnym zarobkowaniu. Kwestia dochodu gwarantowanego podkreśla złożoność wyzwań współczesnego rynku pracy i polityki socjalnej.